| ICM oszukuje |
| poniedziałek, 22 listopada 2010 23:46 |
Patrzyliśmy na niebo i mapy pogody przez parę dni i w końcu musieliśmy stawić czoła rzeczywistości: lepszej pogody już w tym roku nie będzie. Nie żeby ta zapowiadana była jakaś ekstra. Po prostu, może być już tylko i wyłączni gorzej. Tak więc w niedziele zdecydowaliśmy - jutro przeprowadzamy Alfa do Gdańska. Puck przestał być jego portem macierzystym, czeka nas jeszcze szybka akcja w grupie my, dwa spraye, szablon i rufa. Trzeba się tylko przestawić. Metoffice pokazywał okluzję jak Bałtyk południowy szeroki, a centrum modelowania pogody zapowiedziało przelotny deszczyk i 2-3B, słabnące wieczorem do 1. W pysk bo w pysk, ale na silniku spokojnie przepłyniemy, mamy w końcu te 70 koni ze stajni Mercedesa, damy radę. Poniedziałkowy ranek: mży i wieje 4. Zanim sklarowaliśmy co trzeba, była 14 i wiało 5. Potem 5 w porywach do 6, a potem już równa 6 aż do samego Gdańska. Całe szczęście, że Alf nie jest plastikową puszką, a stalowym, prawdziwie pełnomorskim jachtem. Fale poniżej metra wyniośle ignorował, postawiliśmy więc bezan, co dało nam 1,5 węzła i z sympatycznym, poziomym deszczem w twarz, o 21 zacumowaliśmy na przystani na Motławie. Zasłużony obiad, butelka wina w dobrym towarzystwie. Żeglarstwo. Tym oto sposobem, Alf na zimę zamieszkał w Gdańsku. Kto nie zna tego jachtu, może wybrać się na spacer i go odwiedzić. |